Anna Krzysztofiak
Rozmaitości
       

Tak ciepłego i suchego lata nie pamiętają chyba nawet najstarsi mieszkańcy Suwalszczyzny. Dla jednych było to powodem do radości, zwłaszcza dla turystów i miłośników kąpieli, dla innych jednak to prawdziwy problem. Brak opadów spowodował niższe niż zwykle plony, ogródki wyglądały tak, jakby już w sierpniu zawitała do nas jesień. Drzewa wzdłuż dróg masowo gubiły liście, trawa pożółkła, a temu, kto znalazł kwitnącą jeszcze roślinę można było pogratulować szczęścia. 

   

Największymi przegranymi były jednak zwierzęta, zwłaszcza te odżywiające się pyłkiem i nektarem kwiatów. Już od sierpnia prawie nie widziało się trzmieli, a przecież właśnie wtedy powinny one dominować na kwitnących roślinach. Rodziny trzmieli zmuszone zostały do skrócenia swojego cyklu rocznego, kasty płciowe pojawiły się już w połowie lata, a robotnice ginęły wcześniej z niedożywienia. W normalnych latach rodziny trzmieli zaczynają zanikać dopiero we wrześniu lub w październiku. W tym roku jednak wszystko odbyło się przynajmniej o miesiąc wcześniej. Co to oznacza dla tych owadów? Z powodu braku pokarmu (zwłaszcza nektaru roślin) robotnice zdołały wykarmić znacznie mniejszą ilość form płciowych (samic i samców), a te, które wykluły się z komórek, są mniejsze niż zazwyczaj. Możemy się zatem spodziewać, że w przyszłym roku znacznie mniejsza liczba samic trzmieli założy na wiosnę nowe rodziny. Trzmieli będzie więc ogólnie mniej, a zatem mniejsza liczba kwiatów wielu roślin miododajnych zawiąże owoce i wyda nasiona. 

   

Podobnie ma się rzecz z motylami. Dopiero sierpniowa, tygodniowa wycieczka w Pieniny, gdzie w tym roku raczej opadów nie brakowało, uświadomiła mi, że o tej porze roku na łąkach powinno jeszcze wszystko bzyczeć, furczeć i łopotać skrzydłami. Większość motyli, które w sierpniu wydaje drugie pokolenie, została przez suszę zmuszona do wcześniejszego zakończenia aktywności. Zwykle motyle takie jak rusałki, dopiero jesienią rozpoczynają wędrówkę do miejsc zimowania, tzn. do piwnic, strychów, komórek i tym podobnych schronień, gdzie przyczepione do sufitu lub ścian hibernują aż do wiosny. Jednak w tym roku zjawisko to zaobserwowałam już pod koniec lipca! Gąsienice, które zwykle bez pośpiechu żerują aż do osiągnięcia odpowiednich rozmiarów, teraz przeszły w stan poczwarki, osiągając zaledwie połowę swojej masy ciała. Zmusił je do tego głód - ich rośliny żywicielskie wyschły i zniknęły znacznie wcześniej niż zwykle.

   

spis treści   następny artykuł