Tekst i zdjęcia: "Ilustracja Polska", Rocznik III, Nr 12, 21 grudzień 1930, Wydawnictwo: Drukarnia Polska w Poznaniu, s. 4,5 i 10;
(pisownia oryginalna)

Już zdaleka widnieje biały gmach stacji hydrobiologicznej na Wigrach, leżącej nad jeziorem tej samej nazwy, niedaleko Suwałk, w ziemi Grodzieńskiej. Ze wzgórz, obramiających jezioro widać falisty i urozmaicony krajobraz lasów, pól i jezior.

Z WARSZTATÓW

NAUKI POLSKIEJ

Stacja Hydrobiologiczna na Wigrach

Napisał dr. R.

 

W owym dziwnym klinie, który leży miedzy Prusami Wschodniemi a Litwą rozciąga się piękna ziemia Suwalska. Jadący koleją od strony Warszawy mija historyczne Grodno, a dalej już linją boczną posuwa się ku granicy poprzez Augustów, otoczony potężnemi lasami. Wśród zieleni błyskają rozlegle tafle jezior. Suwałki są ośrodkiem całej tej połaci kraju. Jest to miasto o dwudziestu tysiącach mieszkańców, mające garnizon wojskowy. Wzdłuż dróg i gościńców po lasach i polach widać dużo pamiątek wojny światowej, krzyże częściowo juz zmurszałe, rowy strzeleckie, resztki zasieków itp.

Motorówka stacyjna podczas pracy.

Basen wielki hodowlany z przepływającą wodą jeziorną. Przy oknie na lewo centryfuga elektryczna, robiąca 5 000 obrotów na minutę.

W niewielkiem oddaleniu od Suwałk leży jezioro Wigry, zawdzięczając nazwę wsi Wigry. Prześliczne to jezioro, mające 24 klm. kw. obszaru, otoczone niemal zewsząd starym wspaniałym lasem, wabi już dziś letników i turystów, dla których Towarzystwo Krajoznawcze zbudowało tu schronisko. Z wysokich wzgórz, obramiających jezioro, widać cały ten krajobraz lasów, pól i jezior, falisty i urozmaicony. Ale nietylko krajobraz jest tu nęcący, ton jezior zawiera mnóstwo ciekawych i gdzieindziej niewystępujących żyjątek. Nie dziw więc, że powstała tu placówka pracy naukowej, o jakiej zapewne niewielu Czytelników wie, mianowicie „stacja hydrobiologiczna na Wigrach“.

Już zdaleka widnieje oryginalny biały budynek. Na dachu dornu kręci się wiatrak stalowy, dający siłę elektryczną. Zbliżamy się do okazałego budynku i po zwiedzeniu go przekonywamy się o nadzwyczajnym wysiłku, na jaki tu polska twórczość w trudnych warunkach się zdobyła.

Część sali głównej z akwarjami.

Żeby jednak zrozumieć urządzenie tej placówki naukowej, musimy dowiedzieć się o jej celach. Wszystkie państwa kulturalne dla zbadania jezior pod względem przyrodniczym i rybackim stworzyły liczne stacje nad słodkiemi wodami. Niemcy mają kilka bardzo dobrze urządzonych instytutucyj, znakomicie pracują w tej dziedzinie także nasi sąsiedzi od wschodu w Rosji bolszewickiej, a i inne państwa nie pozostają w tyle. Obowiązkiem więc polskiej myśli naukowej było stworzyć instytucję, któraby mogła pracować w tej dziedzinie dla rodzimych potrzeb i uczestniczyć w badaniach międzynarodowych. Dla tego celu Stacja Wigierska znakomicie jest urządzona. Wielkie sale, kaflami wyłożone, z basenami, akwarjami dają możność hodowania ryb i innych zwierząt, interesujących badaczy. Pracownia chemiczna pozwala na analizę wody, tak ważną dla całokształtu życia w niej.

Kilka pokoi dla pracowników naukowych, zaopatrzonych w światło elektryczne, gaz (wytwarzany na stacji) i wszelkie utensylja naukowe, umożliwia każdą pracę. Ogromne sieci rożnego rodzaju dają możność połowów zwierząt choćby najdrobniejszych. Piękny budynek zawiera pozatem mieszkania dla kilku stałych pracowników.

Na czele stacji stoi prof. dr. Alfred Lityński, zasłużony od lat badacz jezior, sekundują mu dzielnie asystenci dr. Koźminski i dr. Gieysztor.

Udajmy się jednak na łowy jeziorne. Wszak oczekuje w przystani motorówka stacyjna, która pomknie z nami na parę kilometrów od brzegu. Zapuszczamy sieć z gęstej tkaniny w wodę i ciągniemy ją za łodzią, po paru minutach wyciągamy i z naczyńka zbiorniczego, umieszczonego na dnie sieci, wylewamy zawartość do szklanych słoików. Kłębi się życie w słoikach, tysiące przezroczystych jak szkło drobnych istot napróżno usiłuje umknąć.

Jest to tak zwany „plankton", czyli zbiór roślin i żyjątek, od których roi się woda wszystkich jezior. Niesłychanie tu dużo ciekawych okazów, a dla przyrodnika mnóstwo interesujących zagadnień. Spuszczamy aparat, chwytający muł denny i przekonywamy się ze zdumieniem, że jezioro ma głębokości przeszło 60 metrów a jednak nie jest najgłębsze z jezior suwalskich, bo jezioro Hańcza ma głębokości przeszło 100 metrów. Gdy wyciągniemy próbę szlamu dennego, przekonamy się, że i na samem dnie wre jeszcze życie, żyją tam bardzo liczne larwy komarów i pewne bardzo ciekawe krewniaki naszego raka.

Kierownik stacji prof. dr. A. Lityński. Obok zbiór sieci, służących do połowu zwierząt i roślin jeziornych.

Przyrodnik znajdzie tu liczne i ciekawe zagadnienia, ważne dla biologji, a w dalszym ciągu dla zagadnień praktycznych gospodarstwa jeziornego. Nie dziw więc, że licznie ściągają tu już pracownicy naukowi z wszystkich zakątków Polski, ażeby popracować na tej nowej i pięknej placówce polskiej myśli twórczej.

Naprzeciwko stacji, na daleko wysuniętym półwyspie, wznosi się wspaniały, podczas wojny zniszczony, kościół klasztorny, zbudowany za ostatnich lat Rzeczpospolitej. Odbudowuje się go powoli i przypuszczalnie niedługo już będzie mógł służyć rzeszom rdzennej ludności polskiej, mieszkającej dokoła.

Ciekawy to zakątek naszego kraju, którego niemałą atrakcją jest tak piękny warsztat pracy naukowej. Liczni już dziś turyści chętnie i z zainteresowaniem zwiedzają stację i każdy odniesie wrażenie, że stworzono tu cos niezwykłego. Niewielu jednak wie, że tworzono tę stację w niesłychanie trudnych warunkach i bardzo szczupłemi środkami.

Widok na część jeziora Wigry z półwyspem Klasztornym.

  

Powrót

    

Strona główna Wigierskiego Parku Narodowego